NA DZIEŃ FLAGI



     Biało-czerwona flaga na najwyższym maszcie…. Mazurek Dąbrowskiego…złoty medal na szyi zwycięzcy… Taki widok – to najwspanialsza chwila dla milionów Polaków. To także najpiękniejsze chwile dla każdego sportowca… Takich chwil nie zapominają sportowcy, kibice, społeczeństwo…. Dzięki biało-czerwonej fladze na najwyższym maszcie wielu ludzi na świecie, dowiaduje się często po raz pierwszy, że jest taki kraj – POLSKA i radośni ludzie - „biało-czerwoni”….


    W pamięci mamy niedawne sukcesy naszych sportowców w Zimowych Igrzyskach Olimpijskich w Soczi. Cztery złote medale zdobyte przez Kamila Stocha, Justynę Kowalczyk, Zbigniewa Bródkę oraz medale wywalczone przez sztafety łyżwiarskie mężczyzn i kobiet sprawiły, że w tych dniach serca Polaków biły ożywionym rytmem. Jakże wiele pozytywnych emocji i wzruszeń, jak wiele radości i dumy dostarczyli Polakom ambitni i wspaniali sportowcy. Ostatnie sukcesy siatkarzy, piłkarzy ręcznych, kolarzy i innych napawają nas dumą i radością… Z radością wtedy śpiewamy – „POLSKA – BIAŁO-CZERWONI”…


    W Soczi wiele milionów ludzi z zapartym tchem oglądało na ekranach telewizorów heroiczny bój Justyny Kowalczyk z koalicją skandynawskich rywalek i… z bólem kontuzjowanej stopy. Jakże dumni byliśmy, że nasz wybitny „lotnik z biało-czerwoną szachownicą” – Kamil Stoch - pięknie lądował na skoczni nie dając najmniejszych szans rywalom. Jak wiele można osiągnąć nie mając warunków do treningu, pieniędzy i stałych występów na ekranach TV, ale gdy ma się odpowiednią siłę woli i zapał - pokazał wszystkim Polakom Zbigniew Bródka wraz ze swoimi koleżankami i kolegami na łyżwiarskim torze. A więc warto było. Warto było, bo polska młodzież miała szansę zobaczyć „jak zwyciężać mamy”; co to jest hart ducha i siła woli w dążeniu do celu.

Warto było zobaczyć polską „biało-czerwoną” na najwyższym maszcie w Soczi!



    Szkoda, że tak rzadko mamy okazję do tak pozytywnych wzruszeń! Jakże sympatycznie było nam wszystkim zjednoczyć się siedząc w wygodnym fotelu przed telewizorem ściskając kciuki za „naszych” - zamiast biegać z zapalonymi racami po ulicach demonstrując swoisty patriotyzm. To jest ta magiczna siła olimpijskiego ognia! Siła idei olimpizmu! To była nasza wspólna „POLSKA – BIAŁO-CZERWONA”


    Dzisiaj, w dobie globalizacji i szaleńczego trybu życia współczesnego człowieka, to sportowcy najczęściej przypominają światu o barwach swoich narodowych flag. Co dwa lata – na przemian w cyklu czteroletnim – rozgrywane są Igrzyska Olimpijskie – letnie i zimowe… Cały świat z zapartym tchem śledzi defiladę wszystkich ekip pod swoją flagą , potem zwycięstwa najlepszych, którzy minięciu mety triumfalnie i z dumą defilują przed zgromadzoną publicznością z uniesioną do góry flagą swojego kraju… Potem jeszcze podium i FLAGA NA MASZT! Jakże to piękny i wzruszający widok dla każdego człowieka, dla każdego kibica, dla każdego sportowca. Jakże dumni jesteśmy MY w takiej chwili, kiedy to nasza biało-czerwona flaga wędruje na maszt! Znikają podziały polityczne, społeczne, rasowe i inne… Jesteśmy razem, jesteśmy w tym momencie najważniejsi! My, „POLSKA – BIAŁO-CZERWONI”…


    Zaszczytu reprezentowania barw Polski; barw „biało-czerwonych” na Igrzyskach Olimpijskich dostąpiło 18 wychowanków płockich klubów sportowych. Sześciu z nich, zdobywając medale olimpijskie przeżywało niesamowite chwile, gdy stali na olimpijskim podium a białoczerwona flaga wędrowała do góry na maszt. Przeżywali oni i miliony Polaków przed telewizorami… My, płocczanie - nie powinniśmy nigdy zapomnieć o tym, że wychowanek KS „MASOVIA” Płock - JERZY KRASKA – piłkarz nożny, dostąpił zaszczytu zdobycia złotego medalu w Igrzyskach Olimpijskich Monachium – 1972. W pamięci mieszkańców naszego Miasta powinny pozostać nazwiska płockich wioślarzy: GRZEGORZA STELLAKA – brązowego medalisty Igrzysk Olimpijskich – Moskwa 1980 oraz WOJCIECHA JANKOWSKIEGO, MICHAŁA CIEŚLAKA, TOMASZA TOMIAKA, JACKA STREICHA – brązowych medalistów Igrzysk Olimpijskich – Barcelona 1992….



Barw Polski, barw naszego miasta na najważniejszej imprezie sportowej świata bronili.. »


Na szczególną uwagę i szacunek w gronie płockich olimpijczyków zasługują paraolimpijczycy – tenisiści na wózkach: PIOTR JAROSZEWSKI – uczestnik Paraolimpiad: w Atlanta-1996; Sydney – 2000; Ateny – 2004; Pekin – 2008; Londyn – 2012. JERZY KULIK – uczestnik Paraolimpiady – Ateny – 2004 i KAMIL FABISIAK – Paraolimpiada – Londyn 2012. Zawodnicy niepełnosprawni, na co dzień poruszający się na wózkach, ludzie dotknięci okrutnie przez los nie zważają na swoje ułomności i nieszczęście jakie ich spotkało. Podjęli walkę ze swoim kalectwem, podjęli żmudny i trudny trening, powiedzieli sobie i swoim bliskim, powiedzieli nam wszystkim – powiedzieli: MOŻESZ, BO CHCESZ! Za ich wysiłek, za ich trud i wytrwałość dostąpili najważniejszego zaszczytu dla każdego Polaka, każdego sportowca – występu na największym święcie sportowym w barwach „BIAŁO-CZERWNYCH” pod polską flagą . Dzisiaj, gdy tak wielu z Was, unika zajęć sportowych na lekcji wychowania fizycznego, że namawiać Was muszą Olimpijczycy na pokazowych lekcjach WF-u, – weźcie przykład z PIOTRA, JURKA, KAMILA…. Oni pokazali nam wszystkim, „że można”…. Weźcie przykład z pozostałych płockich Olimpijczyków!!!

    Kilku z nich mamy zaszczyt gościć dzisiaj na naszej imprezie….

    Poza olimpijczykami, wielu płockich sportowców broniło barw Polski, barw „biało-czerwonych” na Mistrzostwach Europy, Mistrzostwach Świata. I tam wielu z nich zdobywało medale, ze wzruszeniem słuchało Mazurka Dąbrowskiego, dumnie prężyło pierś na widok „biało-czerwonej” flagi na najwyższym maszcie. W tym roku rozpierała nas duma ze zdobycia medalu na Mistrzostwach Świata w dalekim Katarze przez pięciu naszych piłkarzy ręcznych, medale na Mistrzostwach Świata i Europy od 1969 roku zdobywają płoccy wioślarze ….

Ale nie zawsze tak było….

    Płocki sport ma ponad 130 lat! Powołane w Płocku, w 1882 roku Towarzystwo Wioślarskie stało się kolebką płockiego sportu i płockich olimpijczyków. Rozwój sportu w okresie zaborów na terenie polskich ziem, w tym i w Płocku - uzależniony był od warunków, jakie nam narzucili zaborcy. Hasło „w zdrowym ciele, zdrowy duch” było naczelnym wezwaniem dla ludzi zainteresowanych kulturą fizyczną i sportem ale było przede wszystkim sposobem na odzyskanie zbiorowej tożsamości społeczeństwa płockiego po klęsce powstania styczniowego. Wtedy – nie mogliśmy bezkarnie pokazać „BIAŁO-CZERWONEJ” a ani ORŁA BIAŁEGO. Dopiero po odzyskaniu niepodległości mogliśmy światu pokazać polską flagę, nasze godło na arenach sportowych w Europie i świecie. Na Igrzyskach Olimpijskich było to dopiero w 1924 roku. Nie było tam jeszcze płockich sportowców…. W 1932 roku, płocka dwójka bez sternika w składzie: Juliusz Kawiecki - Stanisław Łukaszewski – jako pierwsi w historii sportu płockiego mistrzowie Polski seniorów – wysłuchali polskiego hymnu i zapewne ze łzami w oczach patrzyli na biało-czerwoną flagę na najwyższym maszcie… Parę miesięcy później nieznacznie przegrali kwalifikacje na Igrzyska Olimpijskie - Los Angeles 1932. W okresie zaborów oraz w czasie I i II-giej wojny światowej, w czasie bolszewickiej nawałnicy na Płock w 1920 roku - płoccy sportowcy pierwsi - często z narażeniem życia, z karabinem w ręku dawali przykład swego zaangażowania w obronę niepodległości Polski i Płocka. Bronili barw Polski nie na stadionach, lecz na polu walki. Płoccy sportowcy pokazywali czym jest patriotyzm i poczucie obowiązku obywatelskiego wobec Polski i społeczeństwa Miasta Płocka. W sercu na pewno mieli „BIAŁO-CZERWONĄ FLAGĘ”…. I to dlatego, tak ważny jest nasz szacunek dla flagi, dla „biało-czerwonej”…

                                                                                                                                                                                                                                         ( - Ryszard Olczuk)


strzałka do góry



© 2020 - PŁOCKI KLUB OLIMPIJCZYKA

Liczba odwiedzin strony: